sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 16

- Trzeba zadzwonić do Andrei – przytaknęłam cichym westchnieniem i wyciągnęłam telefon. Nie zmieniłam swojej pozycji, Zayn wciąż przygarniał mnie do swojego torsu dzięki czemu było mi ciepło.
- Hej wracasz już do domu ? – odezwałam się pół szeptem ocierając wolną dłonią swoje mokre policzki które były dowodem na to iż moje emocje wygrały ze mną walkę.
- Tak właśnie wyszłam ze szkoły, mam do Ciebie przyjechać ? Wszystko dobrze ? - spytała zatroskanym tonem.
- Jest okej. Zayn ze mną siedzi, może spotkamy się później ?
- Um jeśli chcesz to pewnie, tyle że Niall chce mi pokazać nasze nowe cztery kąty rozumiesz – rzekła z poczuciem winy.
- Nie ma sprawy, możemy spotkać się wieczorem.
- Okej to ja się odezwę trzymaj się !
- Paa – rozłączyłam się i odłożyłam telefon na stół.
- Przyjedzie ? – spytał Zayn.
- Jedzie z Niallerem oglądać mieszkanie – odparłam kładąc głowę na jego barku.
- Chciałbyś już się przeprowadzić prawda – słowa wydobyte z moich ust były tak bardzo ciche, że przez chwilę zastanawiałam się czy nie powiedziałam ich tylko w swoich myślach. Mięśnie chłopaka wyraźnie się napięły.
- Chciałbym, ale mi się nie spieszy – pocałował mnie w głowę. Akurat. 
- Jeśli uda Ci się wszystko załatwić przed Twoim wyjazdem to chciałabym się przeprowadzić w przyszłym tygodniu – zapadła cisza.
- Nie musimy się spieszyć.
- Wiem, ale chcę być jak najbliżej przy Tobie – pociągnęłam głowę do góry natrafiając na jego delikatny uśmiech.
- Zobaczę co da się zrobić, będziesz chciała zobaczyć mieszkanie ?
- Zdam się na Ciebie – uniosłam kąciki ust.
- Skoro tak mówisz, postaram się wszystko załatwić – zapewnił z troską opierając głowę o moją w tej pozycji spędziliśmy kilkanaście minut do czas aż nie zdrętwiały mi nogi.
- Chcesz coś do picia ? – spytałam wstając w celu rozprostowania kończyn.
- Tak ale ja przyniosę ty sobie posiedź – rzekł Zayn i wstał podciągając spodnie.
- Ale ja..
- Po prostu zrób o co proszę – przerwał mi w pół zdania po czym musnął ustami mój policzek i poszedł do kuchni. Fuknęłam pod nosem i opadłam na kanapę. Niespodziewanie mój telefon zaczął wibrować. Numer był nieznany więc odebrałam podsycona ciekawością.
- Lili tu Jenifer przepraszam, że nie zadzwoniłam wczoraj ale miałam małe potknięcie w pracy i za nim to wszystko ogarnęłam była 22.
- Nic się nie stało rozumiem.
- Więc pierwsze przymiarki mamy zaplanowane na piątek o 14 czy będziesz mogła się wtedy pojawić przedyskutowałybyśmy umowę i tak dalej.
- Jasne zwolnię się ze szkoły i przyjadę wyślesz mi adres smsem ?
- Tak oczywiście, to co będziemy w kontakcie ?
- Tak, do zobaczenia.
- Do zobaczenia – powtórzyła kobieta przyjaznym dla uszu tonem i rozłączyła się. Dopiero teraz zorientowałam się, że Zayn zdążył już wrócić z kuchni, stał naprzeciwko trzymając dwie szklanki soku pomarańczowego.
- Dziękuje – odebrałam od niego jedną ze szklanek i usiadłam wygodniej.
- Chcesz mi coś.. powiedzieć ? – uniósł jedną brew i usiadł obok mnie.
- Biorę udział w pokazie mody – wyznałam spokojnie co kontrastowało z sytuacją w której znajdowałam się chwilę temu. Zayn zamrugał kilka krotnie wpatrując się we mnie spod zmrużonych powiek.
- Co ?
- Będę modelką w jednym z pokazów.
- Narzekasz, że musisz chodzić do szkoły a bierzesz u dział w jakiś pokazach ?
- To poważna sprawa, nie jakiś tam pokaz. Dlaczego się nie cieszysz ?
- Cieszę.
- Widzę – rzuciłam poirytowana i wyciągnęłam z torby leżącej na ziemi paczkę papierosów. Musiałam udać się na taras bo tylko tam była popielniczka. Zamknęłam za sobą drzwi, dając Zaynowi do zrozumienia że chcę pobyć sama. Ten dzień był kurewsko ciężki, a właściwie jeszcze się nie skończył. Usłyszałam pociągnięcie klamki więc odruchowa spojrzałam w stronę dobiegającego dźwięku.
- Twoja mama dzwoni – bąknął Zayn i podał mi telefon znikając z powrotem za framugą.
- Lili – poważny ton mojej rodzicielki zapalił mi w głowie czerwoną lampę. – Dzwonili do mnie ze szkoły. Co się znowu dzieje ? – westchnęłam cicho zaciągając się dymem nikotynowym. Opowiedziałam jej w skrócie co się stało. Nie była zadowolona z mojego zachowania, ale zrozumiała mnie i nawet próbowała pocieszyć.
- Wiesz… powiedziałam Zaynowi o pokazie a on się nie ucieszył jakby go to nie obchodziło.
- Mężczyźni jak my bywają czasem nie do rozpracowania. On też żyje w stresie Lili, praca, próby, nagrania i jeszcze Ty. Oboje przeżywacie wszystko na swój sposób, spróbuj go zrozumieć.
- Ty próbowałaś zrozumieć ojca kiedy Cię zdradził ? – spytałam i strzeliłam sobie w myślach face palma.
- Przez pierwsze kilka tygodni buzowały we mnie emocje, ale teraz patrzę na to inaczej.
- Więc może się pogodzicie ?
- Muszę kończyć jestem w pracy, pogadamy jak wrócę papa.
- Spławiła mnie ? Serio ? – pokręciłam głową i schowałam telefon do kieszeni. Wróciłam do środka gdzie panowała jakaś dziwna atmosfera. Usiadłam na sofie i przez chwilę siedziałam w bezruchu. Przejechałam opuszkami palców po swoim tatuażu. Zerknęłam na mulata lecz on pozostał niewzruszony, patrzył się przed siebie jakby mnie nie było. Zmarszczyłam czoło i usiadłam na nim okrakiem. Jego oczy rozbłysły znajomym ciepłem.
- Spójrz na mnie – zażądałam oplatając rękoma jego szyję.
- Dziękuje, że jesteś – przygryzłam wargę przypatrując się malującemu uśmiechowi Zayna. Jego miękkie wargi przywarły do moich na kilka sekund, rozkoszowałam się tą chwilą zaciągając jego zapachem który odurzył moje zmysły.
- Skąd taka zmiana nastroju ? – spytał oblizując wargi.
- Jestem okropna. Zachowuje się jak rozkapryszony bachor – zaczęłam bawić się jego włosami przeczesując je w górę i w dół.
- Nie przesadzaj – pogłaskał mnie po plecach i przyciągnął do swojego torsu.
- Wiesz.. dawno nigdzie nie wychodziliśmy.
- Chcesz pójść na spacer ? – zaproponował.
- Tak – uśmiechnęłam się pod nosem, taki błyskotliwy.
- Tylko się przebiorę – wstałam i ściągnęłam z siebie czarną bluzę oddając Zaynowi.
- Zaraz wrócę – oznajmiłam i powędrowałam na górę do swojej sypialni. Ściągnęłam dresy i luźną koszulkę. Zaczęłam wygrzebywać z szafy jeansy i bluzy. Gdy już się zdecydowałam zaczęłam zakładać spodnie, odwróciłam się na chwilę i nieco przestraszona obecnością bruneta zmarszczyłam czoło.
- Długo już tak stoisz ? – spytałam z irytacją.
- Wystarczająco – posłał mi swój piękny uśmiech i oparł się o framugę.
- Nie podglądaj mnie – mruknęłam nieco zawstydzona, przecież widzieliśmy się już nago więc czemu czułam się tak zakłopotana ?
- Idziemy ? – spytałam chowając do kieszeni Iphona.
- Panie przodem – wskazał gestem gentelmena abym przeszła przez próg pierwsza. Tak też zrobiłam. Wyszliśmy z domu i wtedy zdałam sobie sprawę, że już jest prawie wieczór. Poczułam palce Zayna łączące się z moimi i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Co ? – spytał zaciekawiony moją reakcją.
- Dawno nie trzymaliśmy się za ręce – spojrzałam w jego rozpalone tęczówki.
- Teraz to zmienimy – ruszyliśmy wzdłuż ulicy rozmawiając o tym to o tamtym. Jutro pomagamy Tomlinsonowi w przeprowadzce a po jutrze Liamowi, nie wiem kiedy Andrea i Niall się przeprowadzają, ostatnio mam z nią dość ograniczony kontakt powinnyśmy się spotkać w Starbucksie jak kiedyś pójść na frappe i poplotkować. 
Pytanie tylko czy wciąż umiemy to zrobić ? 

Gdy już wracaliśmy ze spaceru do domu Zayn przyuważył Andi i Niallera migdalących się w samochodzie, postanowiliśmy ich nastraszyć. Zayn obszedł samochód z jednej strony a ja z drugiej, na jego znak oboje weszliśmy na tylne siedzenia i zaczęliśmy krzyczeć ‘’ gorzko, gorzko ‘’
- Nie wierzę – mruknęła blondynka zaglądając na tylne siedzenia gdzie właśnie znajdowaliśmy się my.
- Jesteście okropni – oburzył się panten choć sam był rozbawiony.
- Jakbym nie mogła mieć normalnych znajomych – westchnęła zirytowana dziewczyna wysiadając z samochodu. W trójkę uczyniliśmy to samo.
- Nie gniewaj się, Niall Ci to wynagrodzi – zaśmiał się Zayn.
- Ale dopiero w nowym domu – zaznaczył uśmiechając się szeroko, mnie mina jakoś zrzedła.
- Czyli kiedy – zatrzymałam się na środku chodnika a wszyscy nagle ucichli.
- W przyszły poniedziałek.. miałam Ci powiedzieć później.. – przyjaciółka spojrzała na mnie przepraszająco.
- To świetnie, zakochane pary powinny mieszkać razem – wymusiłam uśmiech i ruszyłam do drzwi domu chłopaków.
- Lili nie gniewasz się co nie ?
- Nie, cieszę się Twoim szczęściem – spojrzałam na nią przez ramię i weszłam do środka. Nie zdziwiło mnie kiedy Liam Lou i Harry biegali po korytarzu lejąc się wodą z butelek, ciekawa tylko byłam ile to już trwa ?
- Co się dzieje ? – spytał zdezorientowany Zayn i w tej samej chwili został oblany przez Liama. To było oczywiste, że wszyscy zaczęli uciekać, gonić się i krzyczeć. Wyglądało to jakby ktoś zrzucił jedną wielką bombę głupawki na ten dom. Tylko ja stałam wciąż w tym samym miejscu nie do końca ogarniając czy wszystko jest w porządku. Bardzo szybko ogarnęła mnie świadomość, że to co teraz oglądam niedługo nie będzie miało już prawa się stać w tym domu. - Lili co tak stoisz ? – przybiegł do mnie zdyszany Harry, jego koszulka była przemoczona, podobnie jak czarne rurki nie wspominając już o zwilżonych lokach.
- Nie jestem dziś w humorze – westchnęłam. 
- To trzeba to zmienić – uśmiechnął się szeroko obejmując mnie swoim silnym ramieniem. Straciłam grunt pod nogami więc zaczęłam się szamotać.
- Nie Harry ! puszczaj ! – Ei ! Mam tutaj jedyną suchą osobę ! – krzyknął Hazz wnosząc mnie do salonu.
- Przygotować butelki ! – zawołał Louis. Gdy głupi Styles postawił mnie na ziemi odwróciłam się w stronę przyjaciół którzy przygotowywali się do ataku. 
- Nie proszę ! – jęknęłam i przytuliłam się do torsu Harrego aby tylko uniknąć zmoczenia. Niestety to nie było dobre posunięcie. Litry wody oblały mnie, loczka i chyba pół salonu. Czułam się jakby ktoś postawił nad nami prysznic.
- Woda się skończyła ! – zawołał zawiedziony Liam. No i kurwa dobrze ! Morderczym spojrzeniem obdarowałam swoich napastników odklejając się od Stylesa. 
- Jesteście nienormalni – mruknęłam a oni zaczęli się śmiać, wyglądali nie lepiej niż ja co i mnie w końcu rozbawiło.
- To twoja wina, zobacz jak wyglądam ! – uderzyłam Harrego w ramię a on zaśmiał się zadowolony.
- Poprawiłem Ci humor, nie gniewaj się – zamknął mnie w szczelnym uścisku uniemożliwiając swobodne oddychanie. On na serio chce mnie dzisiaj zabić ?
- Nie mogę oddychać – wycedziłam do jego klatki piersiowej.
- Wybacz – wypuścił mnie z objęcia odgarniając swoje loki.
- Chyba musimy iść się przebrać – wtrąciła Andrea wyciskając wodę ze swoich włosów. 
- Dam Ci coś suchego – zaproponował Nialler ujmując dłoń dziewczyny.
- Kto ostatni na górze ten sprząta ! – krzyknął Louis i rzucił się do biegu wymijając Nialla i Andreę.
- To nie mój dom nie będę tu sprzątać nawet jakbyście mieli zapłacić – fuknęłam. Jednak wszyscy zaczęli biec na górę.
- hej ! – zawołałam i pobiegłam za nimi. To nieprawdopodobne co się dzieje w tym domu.

- Harry ma za swoje. Będzie musiał sprzątać – zachichotałam zakładając suchą koszulkę którą podarował mi Zayn - Należało mu się za to, że przez niego jestem mokra.
- I tak Ci się podobało – mruknął mulat przeczesując swoje włosy.
- Co ? – spojrzałam na niego marszcząc brwi.
- Daj spokój – przewrócił oczami.
- Jesteś o niego zazdrosny – usiadłam na brzegu łóżka na którym leżał.
- Nie.
- Tak jesteś. I wiesz co ? niepotrzebnie bo to mój przyjaciel, dobrze się dogadujemy.
- Za dobrze.
- Zayn !
- No co a może nie ? To także mój przyjaciel a wciąż się kręci wokół Ciebie – zirytowany sięgnął po telefon i to na nim skupił całą swoją uwagę.
- Nie widzę w tym nic złego, może powinieneś trochę odpuścić.
- Nie mam zamiaru, jak chcesz to idź sobie teraz do niego droga wolna.
- Tak ? – wstałam napięcie i spojrzałam na niego z kipiącą złością. – A ty idź zadzwoń do Perrie pewnie czeka na kolejną rozmowę ! – skierowałam się do drzwi i nie oglądając się za siebie wyszłam trzaskając drzwiami. Miałam ochotę komuś przywalić słowo daję ! Zaciągnęłam się powietrzem i poczułam jak złość przemienia się w ból. Zacisnęłam powieki by niechciane łzy nie spłynęły po moich rozgrzanych od emocji policzkach. Poszłam do pokoju Nialla by spotkać się z przyjaciółką, tylko ona teraz mogła mi pomóc….

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 15

Odłożyłam telefon i odgarnęłam nerwowo włosy. Byłam w nie małym szoku, do tego miałam potwornie złe przeczucie.
- Jestem – zwróciłam wzrok na znajomą sylwetkę, ale zaraz przeniosłam go na swoje stopy które wydawały się być znacznie bardziej interesujące.
- Utrzymujesz kontakt ze swoimi byłymi ? – spytałam ni z tego ni z owego udając obojętną.
- Nie raczej nie – odparł.
- A z Perrie ? – wstrzymałam oddech a on spojrzał na mnie skupionym wzrokiem.
- Nie – odpowiedział twardo siadając na łóżku - Czemu pytasz ?
- Tak z ciekawości, ja też nie utrzymuje kontaktów z byłymi zastanawiałam się czy każdy tak ma – wzruszyłam ramionami.
- Późno już, muszę iść bo jutro mam szkołę – stanęłam na równe nogi podciągając spodnie.
- Nie chcesz zostać ? 
- Zayn mam szkołę – spojrzałam na niego wymownie a on nie odezwał już się słowem. Korzystając z tej sytuacji po prostu wyszłam.
- Na razie chłopaki, do jutra – pożegnałam się zaglądając do salonu.
- Cześć  – odezwali się chórkiem posyłając przy tym ciepłe spojrzenia i uśmiechy. Zwróciłam się ku drzwiom.
Na dworzu było cholernie zimno, poczułam to na swojej skórze zaraz po opuszczeniu domu One Direction. To chłodne powietrze sprawiło, że nieco wytrzeźwiałam. Co ja sobie myślałam grzebiąc w jego telefonie ? Świadomość, że mnie okłamał nie da mi spokoju. Ale dlaczego do cholery mnie okłamał ?! 
Potrząsnęłam głową i zorientowałam się, że stoję przed swoimi drzwiami. Po cichu wślizgnęłam się do środka. Światła w całym domu były pogaszone, uznałam więc że moja mama już dawno smacznie śpi. Niezwłocznie udałam się do łazienki aby dla odmiany poleżeć w wannie wypełnionej ciepłą wodą. Pomyślałam, że będąc chwilę sama ze sobą zbiorę myśli do kupy. Jednak im dłużej zastanawiałam się z jakiego powodu Zayn mnie okłamał tym bardziej zaczynała się we mnie budować złość, bo jeśli chodzi o Zayna to jest on moim czułym punktem. Od czasu wypadku panicznie boję się jego straty, kiedy ktoś go rani ja to czuję, gdy on jest smutny ja także jestem smutna. To chyba też działa w drugą stronę i to na tym polega miłość tak sądzę. Więc dlaczego Cię okłamał ? – zapytałam w duchu sama siebie. Zaczynam się irytować na siebie a to nienormalne, chyba już dość tej kąpieli – wypełzłam z wanny okrywając się miękkim białym ręcznikiem. Rozczesałam włosy i umyłam zęby. Założyłam czystą bieliznę oraz koszulkę Zayna. Pachniała nim – to niebiański zapach jego perfum połączonych z odrobiną nikotyny. To mój narkotyk. Eh dobijam sama siebie – spojrzałam w lustro przeczesując palcami włosy. Gdy wróciłam do pokoju złapałam za Iphon i ukryłam się pod pierzyną. Zayn napisał mi wiadomość, musiała przyjść kiedy brałam kąpiel. Co ciekawe zainteresował się mną dość szybko. Odpisałam mu a po chwili dostałam kolejną wiadomość. Szkoda, że ta rozmowa wgl się nie kleiła. On wgl nie rozumie, że to nie chodzi o przeprowadzkę...

Przez kolejne kilka godzin leżałam w łóżku przewracając się z boku na bok, brak snu zaczął działać na moje oczy. Powieki były co raz cięższe mimo to nie mogłam zasnąć. Wypróbowałam już chyba wszystkie możliwe pozycje. Aby zaradzić mojej bezsenności włożyłam do uszu słuchawki i puściłam muzykę z nadzieją że ta ukołysze mnie do snu. Na szczęście pomogło.       
Czując, że mój sen dobiega końca odwróciłam głowę na drugą stronę. Nieprzyjemny blask słońca zasygnalizował mi, że coś jest nie tak. Rozpostarłam powieki i odszukałam Iphona.
- Zaspałam – mruknęłam ospale podnosząc się do pozycji siedzącej. Zwlekłam się z łóżka i przebrałam w świeże ubranie. 

Przeczesałam palcami włosy i chwyciłam za plecak. Po drodze wpadłam jeszcze do łazienki aby się wyperfumować i umyć zęby.
- Matko jak ja wyglądam, jakbym nie spała pół nocy – mruknęłam sama do siebie. W sumie to była prawda zasnęłam przed 4 nad ranem. Spałam około 5 godzin to nie jest normalne. W pośpiechu zamknęłam dom i schowałam klucze do torby. Przeszłam na posesję chłopaków i zapukałam do drzwi z nadzieją, że ktoś otworzy.
- Louis ? Nie śpisz ? – zdziwiłam się kiedy szatyn otworzył mi drzwi. No tak przygotowania do przeprowadzki.
- Jak widać, co tu robisz ? – spytał przeciągając się ospale.
- Zaspałam na lekcje, myślałam że może Zayn nie śpi i mnie podwiezie. Ale to nic pobiegnę na autobus – wzruszyłam ramionami odwracając się.
- Czekaj, ja mogę Cię podwieźć – zaproponował.
- Ty ? Serio ? – Tomlinson oferuje mi pomoc ? świat się wali.
- Poczekaj tylko ubiorę buty i wezmę kluczyki a Tobie nie jest zimno ? – spytał przyglądając się mi z lekkim zdziwieniem. No tak miałam na sobie tylko tshirt.
- Nie, nie jest – odparłam poprawiając torbę.
- Dobra możemy iść – zamknął za sobą drzwi i skierował się w stronę Range Rovera stojącego przy krawężniku.
- Myślałam, że to samochód Harrego.
- Bo jest.
- Pozwala Ci nim jeździć ?
- Nie wiem, nigdy nie pytałem – zaśmiał się wsiadając do pojazdu. 
Miło z jego strony, że chce mnie podwieźć no chyba, że później będzie chciał coś w zamian.
- Niewyspana ? – spytał szatyn kiedy ja pływałam w morzu swoich myśli.
- Taa trochę – przeczesałam włosy i zaczęłam przeglądać Instagram. - Lou okłamałeś kiedyś Eleanour ? – spojrzałam na niego przybierając skupiony wyraz twarzy.
- Nie wiem, na pewno mi się zdarzyło ale staram się pamiętać o szczerości i zaufaniu. To buduje związek – odparł. 
- A co ? Przeskrobałaś coś ? – uśmiechnął się zerkając na mnie kątem oka.
- Nie, tym razem to nie ja.
- A kto ? Zayn ? 
- Nie ! – zaprzeczyłam i to dość emocjonująco.
- Tylko się zastanawiam tak.. po prostu – wykaraskałam się jakoś z tej sytuacji i szybko zmieniłam temat.
- Wiesz wgl gdzie jechać ?
- Jadę w stronę centrum tam chyba znajduje się szkoła – rzucił rozbawiony udając przy tym niewinnego.
- To na Downing Street – westchnęłam.
- Okej już skręcam.
- Pakujesz się już dzisiaj ? 
- Tak, nie mam dużo rzeczy, ale wolałbym to już mieć z głowy.
-  Rozumiem, przeprowadzka to poważna sprawa – westchnęłam pod nosem.
- Jesteś dzisiaj jakaś spięta albo mi się wydaje – złapaliśmy kontakt wzrokowy na krótką chwilę. Miał rację nie byłam dziś sobą. W tej samej chwili zajechaliśmy pod szkołę.
- Mam dzisiaj zły dzień – wzruszyłam ramionami i wysiadłam z samochodu pochylając się aby spojrzeć na Lou.
- Dzięki za podwózkę, jednak czasem się do czegoś przydajesz – uśmiechnęłam się zadziornie.
- Zabawne ! Jeszcze zatęsknisz za moimi usługami transportowymi – fuknął rozdrażniony.
- Na razie Lou – pomachałam mu i zamknęłam drzwi. Wyciągnęłam z torby plan lekcji i skierowałam ku głównym drzwiom. Kilka minut temu zaczęły się lekcje artystyczne no pięknie dlaczego nie matma ? Weszłam do szkoły i od razu skierowałam się do swojej szafki po książki. W drodze do klasy dostałam sms’a od Andrei ‘’ Zaspałaś.. ‘’ Oo co ty nie powiesz ? Pociągnęłam za klamkę i weszłam do Sali, oczywiście nauczycielka przerwała swój monolog a wszyscy włączenie z nią spojrzeli na mnie przez co poczułam się jak zbity pies.
- Przepraszam za spóźnienie – zwróciłam się do nauczycielki i poszłam zająć miejsce. 
- Oby to się nie powtórzyło panno Nelson – ostrzegła arcy poważnym tonem kobieta i kontynuowała.
- Fatalnie zaczął się ten dzień – mruknęłam do Andrei.
- Ja miałam całkiem miły poranek – próbowała powstrzymać swój uśmieszek gryząc gumkę od ołówka. Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się pod nosem, przynajmniej jednej się układa…

- Nienawidzę lekcji wfu, a co jeśli się spocę ? Ci ludzie ze szkoły wgl nie myślą powinni wycofać te zajęcia z planu. – Andrea jak zwykle drążyła temat wfu i jej braku tolerancji co do tego przedmiotu.
- Wf jest po to żeby się poruszać i uprawiać trochę sportu – odezwała się jedna z koleżanek.
- Czy ja wyglądam na grubą ? Lottie błagam. Może napiszemy jakąś petycję co wy na to ?
- A w jakiej sprawie ? – usłyszałyśmy nieznany męski głos za swoimi plecami i odwróciłyśmy się momentalnie. Albo mi się wydaje, albo właśnie patrzymy na zaginionego brata Zacka Efrona.
- Jasny piorun – wyjąkała zaszokowana Andrea, podobnie wyglądała reszta dziewcząt ciekawe jak to wygląda z drugiego końca Sali gimnastycznej.
- Jestem James Benet i będę was uczył wfu w tym roku – no i wszystko jasne.
- Zacznijmy od siatkówki – zarządził i podał nam worek z piłkami. Otrząsnęłyśmy się z szoku po czym każda wzięła jedną piłkę. Trochę się rozgrzałyśmy a następnie podzieliśmy się na pół i zagrałyśmy mecz. Nie przepadam za tym sportem, nie umiem przyjmować piłek ani dobrze atakować dlatego zwalałam prawie każdy odbiór. 
- Jak masz na imię ? – spytał James wołając z linii pola.
- Lili – odparłam.
- Lili ugnij nogi i wystaw ręce - Próbowałam zrobić tak jak polecił mi mężczyzna ale po raz kolejny mi nie wyszło. Westchnęłam i stanęłam za swoim miejscu uważnie obserwując zagrywającą. Niespodziewanie poczułam czyjś oddech na karku.
- Ugnij nogi – położył dłonie na moich biodrach a ja od razu poczułam jak fala gorąca oblewa moje ciało, przez głowę zaczęły mi przelatywać znajome obrazy.
- Nie dotykaj mnie – rzuciłam nerwowo tak aby tylko on mógł to usłyszeć.
- Spokojnie, po prostu zejdź trochę niżej na nogach – jego ciało otarło się o moje a dłonie mocniej naparły na moją miednicę.
- Proszę nie dotykaj mnie ! – zawołałam w histerii odpychając go z całych sił. Złapałam głęboki oddech i spojrzałam na mężczyznę który miał otępiały wyraz twarzy
- Spokojnie próbowałem Ci pomóc – zerknęłam na resztę dziewczyn które stały zszokowane i gapiły się na mnie. Wycofałam się na dwa kroki i rzuciłam się do biegu.
- Lili ! – nawet głos Andrei nie mógł mnie zatrzymać, byłam cholernie przerażona. Zamknęłam się w szatni i usiadłam na ławce ukrywając twarz w dłoniach. Do tej pory czułam jego dłonie, nie mogłam pozbyć się tego wrażenia.
- Lili co się stało – przyjaciółka kucnęła przy mnie i zabrała moje dłonie od twarzy.
- Prosiłam żeby mnie nie dotykał, mówiłam.. – jąkałam się łapiąc powietrze do płuc i powstrzymując łzy które bezkarnie zaczęły moczyć moje policzki.
- Spokojnie, już jest w porządku. Zadzwonię do Zayna – ścisnęła moją dłoń i sięgnęła do swojej torby. Moje lęki nie dają mi żyć...

Gdy nieco się uspokoiłam przebrałam się i czekałam aż przyjedzie Zayn. Minęło zaledwie 15 minut a on już tu był. Wpadł jak burza do przedsionka w którym czekałam z Andreą.
- Co się stało ? – spytał zdenerwowany i zmartwiony. Przytuliłam się do niego i znów zaczęłam płakać. Nienawidziłam siebie za to, powinnam być silniejsza.
- Tak bardzo się przestraszyłam – załkałam.
- Zabierz ją do domu i zadzwoń jak zajedziecie.. Lili trzymaj się – Andrea złapała mnie za rękę tylko po to albo zaraz ją puścić i odejść.
- Jedźmy z tond – poprosiłam Zayn odklejając się od jego bluzy.
- Jesteś tylko w tym ? – wskazała palcem na moją koszulkę na co przytaknęłam kiwnięciem głową.
- Lils – westchnął ciężko co było równoznaczne z ‘’ ręce mi opadają, gorzej niż z dzieckiem ‘’ rozpiął swoją czarną bluzę i założył mi na ramiona. Otuliłam się nią i splotłam swoje palce z jego. Wydawało mi się, że on jest moją tarczą tylko przy nim czułam się bez pieczenie. Przez całą drogę do domu nie rozmawialiśmy ze sobą, on chyba dobrze wiedział, że to nie miejsce na takie rozmowy, ale widziałam jaki jest spięty i zmartwiony. Nie dziwę się bo ja na jego miejscu byłam pewnie w jeszcze gorszym stanie. Poczułam ulgę kiedy znalazłam się w swoim domu. Usiadłam na kanapie i podkurczyłam nogi opierając na nich głowę. Zayn usiadł obok mnie i odgarnął moje włosy na lewy bok.
- Powiesz mi co się stało ? – czułam troskę w jego głosie, tak bardzo się tym przejął ?
- Dotykał mnie – szepnęłam cicho wpatrując się w jeden punkt przed sobą.
- Co ? Kto ?!
- Facet od wfu ! Chciał mi pokazać jak odebrać piłkę, położył dłonie na moich biodrach i spanikowałam ! – wykrzyczałam zaciągając się powietrzem. Zrobiłam z siebie idiotkę.
- Jakim prawem on Cię dotknął ! – ryknął wstając napięcie. Przestraszyłam się, nigdy tak nie wybuchał.
- Pojadę do tej szkoły i sobie z nim pogadam !
- Zayn nie to moja wina – wtrąciłam.
- Jak twoja wina ? czy ty się słyszysz ?! - jego gniew się pogłębiał.
- To nie on ma problem tylko ja – zniżyłam głos oplatając ramionami swoje nogi.
- Powinienem Cię chronić.. – usiadł z powrotem ukrywając twarz w dłoniach.
- Zayn – położyłam dłoń na jego ramieniu - To przeze mnie się obwiniasz, może gdybyś miał inną dziewczynę starszą ode mnie byłoby..
- Co ty pieprzysz ? Inną ? – spojrzał na mnie wsłuchując się w moje słowa.
- Mam wrażenie, że się ze mną męczysz – powiedziałam niemal szeptem.
- Nigdy nie waż się tak mówić – zagroził i przyciągnął mnie do siebie zamykając w szczelnym uścisku.
- Tak bardzo Cię kocham – załkałam nie mogą już kontrolować swoich emocji. Nie czułam się wystarczając silna aby móc spojrzeć na to wszystko z optymistycznej strony.
- Ja też Cie kocham, nie płacz. Proszę – jego dłonie gładziły moje plecy przyczyniając się do mojego powolnego uspokojenia. Nie wiem skąd nagle przypomniało mi się o jego kłamstwie w sprawie Perrie. Jeśli mu to teraz wypomnę może się wkurzyć, że mu nie ufam. Może jednak nie mam się o co martwić ? Jeśli to tylko moje chore urojenia ? Może powinnam puścić to w nie pamięć i próbować o tym zapomnieć.
                                                                                                            
Wybaczcie, że tyle czekaliście ale chciałam żeby rozdział był dłuższy od poprzedniego.
Bardzo wam dziękuje za ponad 30 tysięcy odsłon, kiedy zakładałam bloga nie marzyłam o czymś takim. Jesteście wspaniali, wielkie ogromne DZIĘKUJE !
ASK

środa, 1 stycznia 2014

HAPPY NEW YEAR !

Kochani moi ! Zaczął się nowy 2014 rok, mówią że będzie szczęśliwy bo jest podzielny przez 7 a to podobno szczęśliwa liczba no zobaczymy :) 
Ja chciałabym wam życzyć spełnienia marzeń i postanowień, wytrwałości, dobrych ocen i oczywiście co najważniejsze spotkania idoli ! 
Btw za 11 dni Zayn będzie obchodził 21 urodziny a za miesiąc 20 urodziny Hazzy :D
Niesamowite, to już nie są nasi mali chłopcy z Video Diary ale młodzi mężczyźni z 1D Day <3
Dobra nie będę tu pisać nie wiadomo o czym haha, jeszcze raz szczęśliwego ! xx


niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 14

- Niby trzy dni a tak się człowiek stęsknił – zaśmiał się Zayn przytulając się do mojego boku. Zachowywał się szczeniak słowo daję ! Nie odstępował mnie na krok, byłam tym niezmiernie zadowolona chociaż zaczynałam się go bać. 
- Mam nadzieję, że nie zniszczycie tego domu gdy się wyprowadzę ? – spytał z rozbawieniem Liam gdy siedzieliśmy w salonie, oglądając program Ellen.
- Ja też długo tu nie zabawię więc to pytanie do Zayna, Niallera i Harrego – wtrącił Louis wystukując coś na klawiaturze telefonu.
- Czemu tak szybko chcecie się wyprowadzić ? – spytałam wzdychając.
- Jesteśmy co raz starsi, czas założyć rodziny – zaśmiał się Liam, cóż mi wcale nie było do śmiechu.
- Els chce mieć więcej prywatności, fanki często przebywają pod jej akademikiem. – wyjaśnił Lou. 
- Nie martw się agent Liama już szuka nam czegoś odpowiedniego – odezwał się Zayn cmokając mnie w policzek.
- Wy też ? – Oo Harry ty żyjesz !
- Lili zgodziła się na przeprowadzkę.
- A co na to Twoja mama ? – zielone tęczówki Harrego spoczęły na mojej twarzy. Wbiłam się bardziej w miękką sofę i spojrzałam na swoją dłoń splecioną z dłonią mulata.
- Lils, rozmawiałaś z mamą ? – spytał Zayn.
- Możemy zmienić temat ? – bąknęłam. Naprawdę musimy o tym teraz rozmawiać ? 
- To może obejrzymy jakiś film ? – zaproponował Payno, czując niezręczność sytuacji. Ygh chociaż on..

Perspektywa Andrei.

- Te trzy dni dłużyły się w nieskończoność.
- Tak wiem – uśmiechnęłam się pod nosem wpatrując w niebo pijane od gwiazd.
- Będę tęsknić… - zwróciłam wzrok na twarz blondyna, który uczynił to samo - Kiedy wyjedziesz, będzie ciężko...
- Nasz związek przetrwa wszystko, nie pozwolę żebyś za bardzo tęskniła. Będziesz przyjeżdżała na moje koncerty – zapewnił dotykając opuszkami palców mojego policzka.
- Zrobisz to dla nas ? – wpatrywałam się w niego jak w anioła. Przy nim czy z nim, czułam niebo pod stopami.
- Zrobię, jesteś dla mnie wszystkim – przytulił mnie mocniej zwracając wzrok na gwiazdy.
- Nie mogę się doczekać aż zamieszkamy razem – westchnęłam z utęsknieniem, kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
- Będziemy oglądali filmy do nocy, jedli aż zabraknie jedzenia w lodówce i całowali się na każdym kroku.
- Brzmi zachęcająco – zaśmiałam się.
- Uwielbiam Twój śmiech, chyba nagram go sobie na dzwonek co myślisz ?
- Myślę, że farba uderzyła Ci na mózg – wpadłam w histeryczny śmiech. Naprawdę dostałam napadu głupawki.
- Jesteś okropna – jego klatka zawibrowała od śmiechu.
- Andrea Niall chodźcie do środka, robi się zimno ! – rozległo się wołanie mojej rodzicielki. Oh jakże będzie mi tego brakować kiedy się wyprowadzę – pomyślałam oglądając się za siebie.
- Już idziemy – odparłam podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Jutro pokażę Ci nasz dom – szepnął Nialler wstając i podając mi dłoń.
- To daleko stąd ?
- Cii, nic nie powiem to niespodzianka – odparł cmokając mnie w kąciki ust.
- Wiesz, że nie lubię niespodzianek – przewróciłam oczami ruszając w stronę domu.
- Ta Ci się spodoba, słowo Horana – objął mnie ramieniem zaś drugą rękę przyłożył do mostka.
- A pro po, kiedy poznam Twoją rodzinę ?
- Nie wiem, może kiedy odbędzie się premiera naszego filmu ?
- Brzmi super czyli kiedy dokładnie ?
- Za jakieś dwa tygodnie – odpowiedział.
- W takim razie nie mogę się doczekać – uśmiechnęłam się i weszłam do salonu gdzie siedzieli moi rodzice. Cieszę się, że polubili Nialla szczególnie tato, który zawsze kręcił nosem jeśli chodzi o moich wybranków.
- To my pójdziemy na górę – chwyciłam Niallera za dłoń i poprowadziłam do korytarza.
- Może chcesz iść na spacer ? – spytał starając się mnie zatrzymać
- Mam inne plany wobec Ciebie – uśmiechnęłam się przebiegle pociągając go na górę. Zamknęliśmy się w sypialni pogrążonej w ciemności. W krótkim czasie odnalazłam usta chłopaka na których złożyłam pocałunek. 
- Spokojnie rodzice nie usłyszą – zachichotałam wyczuwając spięcie Niallera.
- To na Twoją odpowiedzialność – odparł miękkim głosem i wziął mnie na ręce…

Perspektywa Lili.


- Harry przestań ! – pisnęłam chowając się za wielką poduszką. Czy ten człowiek nie rozumie, że nie cierpię łaskotek ? Dostaję przeraźliwego napadu śmiechu o to ostatnia rzecz o jakiej teraz myślę. 
- Okej, okej już Cię nie męczę – zaśmiał się rozbawiony moim zachowaniem.
- Jesteś upierdliwy.
- Ranisz go tymi słowami jak możesz ! – wtrącił się Lou rzucając mnie popcornem.
- Uspokój się małpo ! – rzuciłam w niego poduszką w efekcie czego miska z popcornem wysypała się na niego a Harry dostał głupawki.
- I co narobiliście – westchnął Li, dotychczas obserwujący wszystko z boku.
- Ty to sprzątasz.
- Chyba Ci się przyśniło – prychnęłam.
- Daj jej spokój Lou – wtrącił Hazz obejmując mnie ramieniem.
- Widzisz on jest po mojej stronie –wytknęłam język w stronę szatyna który uniósł brew.
- Harold ! – oburzył się.
- Cicho ja tu oglądam – mruknął Liam totalnie zapatrzony w telewizor.
- Wygrałam Tomlinson – zwycięski uśmiech zagościł na mojej twarzy. W tym samym momencie usłyszeliśmy trzask drzwi. Zayn palił zbyt długo jak na niego. Trzymał w dłoni telefon więc pewnie z kimś rozmawiał.
- Bitwa na popcorn ? – spytał przyglądając się porozrzucanym ziarnom kukurydzy.
- To Lili – odparł Lou zwalając na mnie winę.
- Nieprawda sam zacząłeś – bąknęłam. 
- Coś się stało ? Czemu masz taką minę ?
- Nie nic, wydaje Ci się – uśmiechnął się brunet siadając na sofie obok mnie.
- Idę po coś do picia jakieś zamówienia ?
- Przynieś mi colę – poprosił szatyn.
- Tobie nie przyniosę – fuknęłam opuszczając pokój.
- Dzięki Lils zapamiętam to ! – zawołał z wyrzutem co tylko wywołało u mnie uśmieszek zadowolenia. W ich lodówce nie było praktycznie niczego zdrowego, nawet napoje były gazowane. Musiałam się wiec zadowolić wodą mineralną. Usłyszałam czyjeś kroki więc instynktownie odwróciłam się w stronę drzwi.
- Już myślałam, że to Louis.
- Pomyślałem, że może pójdziemy na górę – miękkie usta dotknęły mojego policzka budując przyjemne uczucie w moim brzuchu.
- Nie mam nic przeciwko – odpowiedziałam odwracając się twarzą do mulata. Jego oczy błyszczały ekscytacją i pożądaniem, czy moje wyglądały tak samo ? 
- Więc chodźmy – pociągnął mnie za rękę. Zamknęliśmy się w jego sypialni i położyliśmy na łóżku.
- Wreszcie sami – westchnął brunet nawijając kosmyk moich włosów na swój palec.
- Na dole byłeś jakby nieobecny, z kim rozmawiałeś na dworzu ? – jego twarz spoważniała i miałam wrażenie, że popsułam naszą chwilę.
- Z nikim, po prostu zmarzłem – odparł stanowczo. Okej skoro tak mówisz.
- Pokaż mi jak za mną tęskniłaś – uśmiechnął się przebiegle przejeżdżając kciukiem po mojej dolnej wardze.
- Musielibyśmy być sami w domu, wolę nie ryzykować – błysk rozbawienia zamajaczył na twarzy chłopaka.
- Nie prowokuj mnie – jego klatka zawibrowała od śmiechu a moje policzki oblał rumieniec.
- Dlaczego nie ? – zbliżyłam się i musnęłam jego usta przygryzając dolną wargę.
- To się może źle skończyć – odpowiedział unosząc się na rękach zamykając mnie między swoim silnymi ramionami. Prawą ręką opróżnił swoje kieszenie.
- Lubię gdy masz na sobie te spodnie – przygryzłam wargę wkładając dłonie do jego tylnych kieszeni.
- Robisz się bardzo niegrzeczna Liliano – zadowolony z moich gestów brunet zaczął składać mokre pocałunki wzdłuż linii mojej szczęki.
- Gdy się przeprowadzimy będziemy mieli sypialnie z wielkim łóżkiem wiesz ?
- Nie psuj tego tą całą przeprowadzką – mruknęłam poirytowana. 
- Jak to – zdziwił się Zayn przestając okazywać mi czułości.
- Czy to jest teraz takie ważne – westchnęłam znudzona.
- Nie rozmawiałaś jeszcze z mamą prawdą ?
- Nie chodzi o to – podniosłam się zmuszając chłopaka aby opadł na łóżko.
- To o co ?
- Sama już nie wiem – odgarnęłam włosy zakrywając twarz dłońmi.
- To wszystko dzieje się tak szybko.
- Wiem, rozumiem że jest Ci ciężko. Ale skoro mamy okazję zamieszkać razem już teraz nie widzę w tym nic złego.
- Ja też – wzruszyłam ramionami.
- Mniejsza – westchnął brunet wstając na równe nogi. – Idę do łazienki – poinformował i opuścił pomieszczenie. Od razu zwróciłam wzrok na jego Iphon. Nie zasnę jeśli nie sprawdzę – chwyciłam za urządzenie i weszłam w ostatnie połączenia. Od razu pożałowałam, że to zrobiłam. Dosłownie oblał mnie zimny pot. Ostatnie połączenie było od Perrie. Znam tylko jedną osobę o tym imieniu i jestem pewna, że to nie przypadek. Co ja mam teraz zrobić ?!
                                                                                                                 
Przepraszam, że taki krótki ale postaram się jeszcze coś dodać na dniach !
Jak po świętach ? Znaleźliście pod choinką to o czym marzyliście ? :D
Bo ja tak i nie narzekam haha. Teraz tylko sylwester, potem ferie i moje długo wyczekiwane
urodziny ! Na pewno napiszę tu jakąś notkę noworoczną, może uda mi się coś dodać 
31 i złożyć wam życzonka :)) Wszystkie pytania, hejty,prośby i zażalenia tuu -> ASK

wtorek, 24 grudnia 2013

Merry Christmas !

Kochani moi ! Z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałabym wam życzyć, 
spokojnych, radosnych, directionerowych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze. 
Oczywiście masy prezentów i spełnienia marzeń !
Nie wiem czego tu jeszcze życzyć ?  Myślę, że po prostu wszystkiego co najlepsze
 i żeby uśmiech zawsze gościł  na waszych buźkach :D
A no i mam nadzieję, że nie zapomnieliście
złożyć życzeń Louisowi ! Dobra lecę bo zaraz zjadą się goście haha. To by było na tyle :)

WESOŁYCH DIRECTIONEROWYCH ŚWT !


ps. dziękuje za wszystkie życzenia i kartki świąteczne x.

środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 13

- Witaj Lili nazywam się Jeniffer Campbell i pracuje dla domu mody Burberry – spojrzałam na kobietę skonsternowana. Może przejdziesz do tego momentu w którym wyjaśnisz mi o co właściwie chodzi ?  
-Okej, ale do rzeczy – bąknęłam natrafiając przy okazji na nie zadowolone spojrzenie mamy. Kobieta wydała się być trochę rozbawiona.
- Jednym z moich zadań jest poszukiwanie odpowiednich modelek. Twoja mama zesłała mi Cię z nieba. Twoja uroda pasuje idealnie do nowej wiosennej kolekcji.
No tak mogłam się tego spodziewać, chlapnęłam coś przy mamie a ona poleciała i załatwiła mi udział w pokazie. Ale nie ukrywam, że strasznie chciałabym zobaczyć jak to jest kiedy wszyscy wokół Ciebie skaczą robią Ci makijaż i fryzurę tylko po to abyś przeszła wybieg przez dwie minuty.
- Czyli proponujesz mi udział w pokazie ? – skrzyżowałam ręce pod biustem.
- Nie owijając w bawełnę tak – odpowiedziała.
- W takim razie proszę pokazać mi projekty kolekcji, dokładny terminarz z datami prób i przymiarek. No i oczywiście umowę – starałam się brzmieć jak najbardziej profesjonalnie. Moja mama patrzyła na mnie jakby widziała mnie pierwszy raz w życiu.
- W takim razie zapraszam do biura wezmę Twoje dane i umówimy się na spotkanie – kobieta wskazała gestem ręki na drzwi.
- Świetnie – przytaknęłam ruszając za kobietą.
- Chyba Cię podmienili w szpitalu – mruknęła rodzicielka kiedy odzyskała język w gębie. Uśmiechnęłam się pod nosem, wchodząc do pomieszczenia które wyglądało jak typowe biuro. Czułam się jakbym w jednej chwili dostała pracę i w gratisie wieloletni staż. Nie mogłam pozbyć się tego dziwnego uczucia. Podałam Jenifer swoje dane a ona obiecała, że zadzwoni jeszcze jutro. Moja mama była zadowolona, nie wiedziałam tylko czy bardziej z tego, że się zgodziłam na spotkanie z Jen czy z tego, że wreszcie udało się jej mnie przekonać… 

- Andrea jestem u Ciebie za pięć minut – zawołałam radośnie do słuchawki. 
- Okej a masz coś do jedzenia ?
- Nie grubasie nie mam – zaśmiałam się a ona fuknęła urażona. Zgrywała się, wiem o tym...
- Dzięki za podwózkę mamo. Ten dzień był naprawdę fajny kocham Cię – wyznałam rodzicielce gdy jedną nogą byłam już na podjeździe Andrei. 
- Cieszę się, że Ci się podobało. Trzeba to będzie powtórzyć.
- Koniecznie, paa – posłałam jej zadowolony uśmiech i zamknęłam drzwi. W drodze do domu przyjaciółki zastanawiałam się co powie na moją nową fryzurę ? Pewnie nieźle się zdziwi. Pociągnęłam za klamkę i weszłam do środka, tak jak ja zawsze zapomina zamknąć drzwi.
- Jestem – zawołałam z dołu czekając na odzew.
- Chodź na górę Lils ! – przeczesałam palcami włosy i wbiegłam po marmurowych schodach.
- Hej siostro – rzuciłam się na łóżko na którym wylegiwała się blondynka.
- Hej – cmoknęła mnie w policzek i zwróciła wzrok na ekran.
- Nialler ?! – wybauszyłam oczy wpatrując się w laptop.
- Co taka zdziwiona ? – zaśmiał się chłopak.
- Nie powinieneś być na jakiejś sesji albo coś ?
- Dostaliśmy dwie godziny wolnego więc zadzwoniłem do swojej dziewczyny – Andrea uśmiechnęła się pod nosem.
- Ei chwila obcięłaś włosy ? – zdziwił się panten a Andrea zlustrowała mnie spojrzeniem.
- Ei właśnie masz nową fryzurę ! – 10 punktów do spostrzegawczości.
- Tak jak widać – uniosłam kąciki ust przeczesując dłonią włosy. W tym samym momencie poczułam wibracje w kieszeni. Wyciągnęłam telefon.
- Um sory to Zayn – posłałam im przepraszające spojrzenie i wyszłam z pokoju, odbierając połączenie usiadłam na schodach.
- Cześć Zayn.
- Hej – odpowiedział radośnie.
- Słyszałam, że macie chwilę wolnego.
- Skąd wiesz ?
- Andrea gada z Niallerem na skypie. Jestem u niej – wyjaśniłam bawiąc się sznurówkami od trampek.
- Wszystko w porządku ? Co u Ciebie ?
- Nic ciekawego – wzruszyłam ramionami.
- Nie chcę mi się chodzić do szkoły, wolałabym już pracować – westchnęłam.
- Ten czas tak cholernie się dłuży.
- Też tak czuje, nie mogę się doczekać aż znów Cię zobaczę – moje policzki oblały się rumieńcem.
- Ja też – bąknęłam z delikatnym uśmiechem na ustach. - A jak praca ? Mieliście mieć jakąś sesje zdjęciową.
- Tak mieliśmy. Było dużo śmiechu, Liamowi pękły spodnie i to dwa razy. Przy trzecim podejściu już się nie ruszał – zaśmiał się.
- Biedny Liam – westchnęłam powstrzymując się od chichotu.
- 10 września mamy koncert na arenie, będziecie mogły z Andreą zobaczyć nas nas w akcji.
- Serio ? o matko to wspaniale ! Nigdy nie widziałam jak śpiewasz na takiej wielkiej scenie. To niesamowite.
- Ty się cieszysz a ja się będę stresował – oburzył się.
- Nie masz czym, jesteś najlepszy na świecie.
- Chcesz mnie zawstydzić ?
- W żadnym razie – prychnęłam. - Kocham Cię wiesz ? – dodałam po dłuższej chwili milczenia. - Ja Ciebie też. Widzimy się w poniedziałek tak ?
- Mhm.
- To ja kończę. Do poniedziałku skarbie.
- Pozdrów chłopaków.
- Pozdrowię, pa.. Kocham Cię Zayn.
- Ja też Cię kocham paa.
 I to by było na tyle. Podniosłam pupę i wróciłam do sypialni Andrei.
- Już ? – zdziwiłam się, kiedy zorientowałam się, że nie rozmawia już z Niallem.
- Tak jakoś, nie chcę go zadręczać – wzruszyłam ramionami wpatrzona w ekran laptopa.
- Co tam oglądasz ? – spytałam siadając na łóżku obok niej.
- Oglądam zdjęcia z ostatniego pokazu Victoria Secrets..
- Wiesz, że moja mama były na jej przyjęciu urodzinowym ? – przypomniało mi się.
- Serio ? Ale super, ja to bym sobie od razu z nią zdjęcie zrobiła – zaśmiała się blondynka.
- A ja spytałabym się jak dba o swoje ciało bo figurę ma jak 150 – westchnęłam.
- Dieta cud sex i głód – szturchnęła mnie łokciem.
- Przestań – zganiłam ja przewracając oczami.
- Zostaniesz na noc ? 
- Skoro tak zapraszasz – zachichotałam a ona westchnęła ciężko rozkładając ręce. Tak wiem masz przyjaciółkę wariatkę haha.

Jeśli każda moja niedziela ma wyglądać tak jak ta, to chyba podziękuje. Nie mam zamiaru spędzać połowy dnia na kanapie, tym bardziej że w tej telewizji naprawdę nie ma nic wartego oglądania no poza teledyskami chłopaków. Już się nie mogę doczekać, aż znów ich zobaczę. Naprawdę się stęskniłam, chcę usłyszeć ich głosy i wszystkich przytulić. Nawet nie wiem o której dokładnie będą w Londynie, Zayn powiedział, że wtedy będę miała większą niespodzianką. Też wymyślił – westchnęłam wyłączając telewizor. Zamierzałam pójść do siebie i włączyć sobie jakiś film na laptopie, niestety a może i nie przechodząc przez korytarz usłyszałam warkot silnika. Uchyliłam drzwi i wystawiłam głowę na zewnątrz. Gdy zobaczyłam znajomego czarnego busa mój żołądek wywrócił się do góry nogami.
- Zayn ! – wybiegłam z domu niczym małe dziecko biegnące w stronę góry prezentów znajdujących się pod choinką. Wpadłam w ramiona chłopaka z bananem na ustach, byłam przeszczęśliwa że znów mam swój cały świat tak blisko. Zaciągnęłam się jego zapachem i wtuliłam głowę w zagłębienie jego szyi. Był taki ciepły.
- Tęskniłam – odezwałam się wreszcie.
- Ja też maleńka – boże ten głos, niebiański dźwięk dla moich uszu. Czy znam jakiś piękniejszy dźwięk ? Chyba nie.. no może jeszcze szkolny dzwonek na przerwę. Nie to głupie.. 
Gdy Zayn postawił mnie na ziemie, moje ramiona zarzucone były na jego karku. Szybko zmusiłam go aby się pochylił i wpiłam się w jego usta. Czas chyba się zatrzymał, przynajmniej dla nas. Nie czułam zimna, mimo że miałam na sobie bluzkę z krótkim rękawem. To nie miało znaczenia, liczył się tylko ten pocałunek. On wyraził wszystko co chciałam mu powiedzieć.
- Rzeczywiście się stęskniłaś – uśmiechnął się brunet gdy tylko zwiększyliśmy dystans między naszymi twarzami.
- Cholernie. – przygryzłam wargę.
- A ze mną się nie przywitasz ? – usłyszałam głos Stylesa za swoimi plecami. Uśmiechnęłam się szeroko i podeszłam do niego oplatając rękoma jego pas.
- Cześć Harry.
- Nie urosłaś za bardzo.
- Bardzo śmieszne, lepiej mnie nie drażnij – przestrzegłam go odsuwając się na bezpieczną odległość.
- Lili ! – nie zdążyłam się odwrócić kiedy ktoś objął mnie od tyłu i zamknął w uścisku. - Dobrze Cię widzieć.
- Cześć Liam – uśmiechnęłam się pod nosem łapiąc za ramiona chłopaka.
- Pewnie by się bez nas zanudziła na śmierć .
- Ciebie też miło widzieć Lou – sarknęłam do szatyna który właśnie skończył wypakowywać torby z busa.
- A gdzie Niall ? –zdziwiłam się gdy nie zidentyfikowałam blond czupryny.
- Wyrzuciliśmy go pod domem Andrei – odezwał się Zayn łapiąc za torby.
- Wejdźmy do środka jest zimno.
- Okej tylko wrócę do domu po telefon – zawiadomiłam i pobiegłam do domu...
                                                                                                          
Nie mam dzisiaj weny do pisania notki haha. Już mnie święta biorą ! W szkole na ostatniej lekcji było tylko 6 osób lool ! Jeszcze tylko jutro i w piątek wigilia :D
Co dziennie dostaję nowe kartki świąteczne, mam najlepszych czytelników na świecie !
No i oczywiście przyjaciele z tt w tym moja kochana Natalka :***
Wszystkie kartki otworzę w wigilię więc muszę jeszcze tydzień poczekać ehh..
No dobra dość tego gadania w końcu to nie mój pamiętnik haha, piszcie jak rozdział xx
ASK

czwartek, 12 grudnia 2013

Rozdział 12

Pobyt u kosmetyczki okazał się być bardzo fajnym doświadczeniem. Rzadko tu bywałam razem z mamą więc zdziwiło mnie kiedy okazało się, że ona jest tu stałą klientką od trzech lat. To zabawne, że tak mało o niej wiem mimo że mieszkamy pod jednym dachem. Cóż dziś mamy szanse nadrobić zaległości. 
Mama zażyczyła sobie wykonania dwóch zabiegów Hialuronicu ( zabieg przeciw zmarszczkowy ) i Dermageniq ( formuła odmładzająca ). Ja wzięłam sobie Chocolate Body Touch czyli masaż masą czekoladową. Przysięgam, że nigdy wcześniej nie poczułam się tak zrelaksowana jak po tym masażu. Trwał on półtorej godziny więc jeszcze około trzydziestu minut musiałam poczekać na mamę. Następnie udałyśmy się do fryzjera gdzie rodzcielka chciała podciąć końcówki i ułożyć włosy. Siedząc i czekając na nią czytałam gazetę. Przeczytawszy czasopismo podniosłam wzrok i napotkałam swoje odbicie w lustrze. Miałam takie długie włosy, dawno nie podcinałam. Hmm.. 
- Mamo. Co powiesz na to żebym ścięła końcówki ombre ? – spytałam.
- Myślę, że to dobry pomysł. Mała zmiana na powrót do szkoły ?
- Tak właśnie – uśmiechnęłam się.
- Diana, na którą masz następną klientkę ? – rodzicielka zwróciła się do swojej fryzjerki.
- O 14:30.
- Świetnie. Kiedy skończysz zajmiesz się moją córką uwiniesz się raz dwa – rzekła kobieta.
- Oczywiście Elizabeth.
- Dzięki mamo – uśmiechnęłam się do niej. Ona to zawsze umie sobie ustawić ludzi. Tak jak zaplanowała mama gdy jej fryzjerka skończyła układać jej włosy wzięła mnie na fotel. Trochę się bałam no bo to jednak moje ukochane długie ombre. Ygh dobra dosyć tego wahania. Zamknęłam oczy próbując się zrelaksować, chwilę później poczułam strumień letniej wody na głowie. Uwielbiam to uczucie, to bardzo odprężające…

Efekt pracy fryzjerki byłam jeszcze bardziej zadowalający, niż mogłabym się spodziewać. Nowa fryzura była zalążkiem wielkich zmian jakie miałam wprowadzić w swoje życie. Zayn i chłopaki wyruszą niedługo w światowe turne a ja muszę zmierzyć się z ostatnim rokiem szkoły i przygotować się do dorosłego życia.
- I jak Lili zadowolona ? – spytała mama wyrywając mnie z przemyśleń. Wpatrywałam się w swoje odbicie i myślałam ‘’ Ile jeszcze jestem w stanie w sobie zmienić ? ‘’
- Bardzo – odpowiedziałam z uśmiechem. Podziękowałam fryzjerce i zeszłam z fotela, podczas gdy mama rozliczała się za wizytę. Wyciągnęłam telefon i postanowiłam napisać o nowej fryzurze na twiterze. Akurat kiedy zaczęły mi szaleć interakcje mama zawołała mnie czekając przy wyjściu. Co za ironia – ruszyłam do drzwi poprawiając włosy, będę potrzebowała trochę czasu żeby się przyzwyczaić.
- To jak jedziemy na kawę ? – zaoferowała rodzicielka wyciągając kluczyki od auta.
- Jasne – przytaknęłam zakładając pasemko włosów za ucho.
- Ślicznie Ci w tych włosach – puściła mi oczko wsiadając do pojazdu.
- Dzięki – odparłam gdy znalazłam się w środku.
- Wiesz w przyszłym tygodniu idę z mamą Zayna na obiad – oznajmiła kobieta wkładając kluczyki do stacyjki.
- Słucham ? Po co ? – nie ukrywałam swojego zdziwienia. Moja mama chce się spotkać z jego mamą tak bez powodu ? 
- Chcemy się lepiej poznać, to nic chyba nic złego.
- Nie, ale to dziwne – wzruszyłam ramionami. Ponownie wskoczyłam do internetu natrafiając na mnóstwo nowych zdjęć chłopców. Nowy York im służy. To niesłychanie dziwne uczucie oglądać swojego chłopaka w internecie, kiedy dwa dni temu widziało się go twarzą w twarz…

- Byłaś na urodzinach Mirandy Kerr ? Ale zazdro, dlaczego nigdy wcześniej o tym nie wspominałaś ? – zaciekawiona opowiedzianą przez mamę historią nawet zapomniałam, że stygnie mi kawa.
- Wcześniej nie miałyśmy takich dobrych relacji, zresztą co to takiego – uśmiechnęła się upijając łyk gorącego napoju. 
- Ale to Miranda Kerr jedna z najpiękniejszych modelek na świecie – byłam w szoku.
- Kiedy byłaś lubiłaś bawić się w modelkę – wtrąciła kobieta.
- Pamiętam jak któregoś dnia wróciłam z pracy a Ty siedziałaś w mojej garderobie, założyłaś moją marynarkę i stałaś w szpilkach Louboutina. Wyglądałaś przeuroczo.
- To na pewno – zaśmiałam się. 
- Od kąt pokłóciłyśmy się o ten cały modeling chciałam trzymać się od tego z daleka. Żałuję, że nie spróbowałam kiedy była okazja.
- Nigdy nie jest za późno na zmiany Lili – wzruszyłam ramionami ponownie sięgając po kubek z kawą.
- A gdyby nadarzyła się okazja, spróbowałabyś ?
- Nie wiem. Mogłoby być fajnie, nigdy nie patrzyłam na modę od strony pracy jako modelka.
- W takim razie, musimy pójść w jeszcze jedno miejsce. – oznajmiła kobieta uśmiechając się pod nosem. Czyżby uknuła jakiś plan ? 
- Chodź zbieramy się – wstała wyciągając swojego Iphona i łapiąc za torebkę. Wstałam zaraz za nią dopijając kawę. Gdy opuszczałyśmy Starbucks mama z kimś rozmawiała, jedyne co zrozumiałam to, to że umówiła się z kimś w butiku na Oxfordzie. Jesus będziemy tam jechać pewnie z 20 minut. Zapakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy w pośpiechu.
- Mogę się dowiedzieć o co chodzi ? – spytałam w końcu przerywając podejrzaną dla mnie ciszę. 
- Wytłumaczę Ci na miejscu – odparła skupiając całą uwagę na drodze.
- Cholerne korki – bąknęła gdy zatrzymałyśmy się z przymusu. Uśmiechnęłam się pod nosem wyciągając telefon. Po ponad 20 minutowej jeździe zaparkowałyśmy samochód. Mama pewnym siebie krokiem ruszyła w stronę jednego z butików. Podążałam za nią wciąż będąc w niewiedzy. O co w tym wszystkim chodzi ? – Usiądź i poczekaj na mnie – poprosiła. Ciekawe gdzie ? – Mama zniknęła w mgnieniu oka więc nie zdążyłam się już zapytać. Usiadłam przy jakimś biurku na którym leżały nowe wydania K Mag, Vogue i Bazar. Zaczęłam przeglądać magazyny zabijając nudę.  
W pewnym momencie usłyszałam głos rodzicielki. - Lili ! - zawołała a ja wychyliłam się aby ją odnaleźć. 

Stała w drzwiach z nie znajomą mi elegancką kobietą. Obie przypatrywała się mi z taką uwagą, że jeszcze bardziej rozbudziło to moją ciekawość. 
- Chodź do nas - zachęciła kobieta. Dobra zaczyna robić się dziwnie....
                                                                                                                               
Miśki ! Strzeliło nam 25 tysięcy wyświetleń ! AAAAA nie wierzę, że to 25 tysięcy :oo
Bez was by mi się nie udało, wspieracie mnie i motywujecie jak nikt inny <3
Wielkie wielkie dzięki za wszystko !
ASK

Szablon